Złota Praga

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki

Praskie legendy

Drukuj

Żyjemy w czasach postępu i techniki a jednak trudno się oprzeć urokowi starych legend. W Pradze szczególnie trudno:)

 

O Golemie, czyli uniwersalna przestroga dla ludzi aby nie ufali zbytnio własnym dziełom ale poddawali je nieustannej kontroli ludzkiego rozumu i serca.

Wersji legend o Golemie, jak to z legendami zwykle bywa jest sporo. Według jednej mądry Rabbi Löw w wraz z uczniami pobiegł na wybrzeże Wełtawy i tam z pyłu i gliny ulepili oni stwora. Odpowiednimi zaklęciami przywołali cztery żywioły (ziemię, ogień, powietrze i wodę) i tchnęli w Golema życie. Inna wersja stworzenia monstrum mówi o wetknięciu w usta glinianej kukły papierka z wypisanym na nim tetragramem tudzież obejście Golema 7 razy w koło - w przeciwnym kierunku do wskazówek zegara.

W każdym bądź razie wszystkie wersje legendy są zgodne, że raz ożywiony Golem- choć pomocny w różnorakich pracach i chroniący społeczność Żydowską przed prześladowaniami był trudny do opanowania. Byli tacy co twierdzili, że Löw kazał nosić Golemowi wodę z rzeki po czym mędrzec o swym rozkazie zapomniał...a pozbawiony rozumu stwór wodę nosił i nosił aż żydowskie miasteczko zalała powódź. A to znowu szeptano, ze Golem padł w szał, bo rabin zaniedbał go opiekując się chorą córką, inni za powód "golemowego wkurzenia" podawali fakt, że Löw nie wyciągnął mu z ust wcześniej włożonego tam papierka. Z szału wyprowadził monstrum dopiero tajemny rytuał a jego hmmmm doczesną powłokę złożono na strychu synagogi Staronowej. Chcecie to wierzcie....

Grób twórcy Golema Rabina Löwa znajdziecie na Starym cmentarzu Żydowskim.

ps.Jedna z wersji legend głosi, że szczątki glinianego golema stworzonego przez rabbiego Löw ukryto na poddaszu synagogi Staronowej . Mędrzec zakazał wstępu na poddasze i ów zakaz był ponoć przez wieki respektowany i tylko raz jeden z praskich rabinów odważył się tam zajrzeć. Po poddaniu się obrzędowi oczyszczenia, poście i włożeniu szaty pokutnej wyruszył na poddasze przy dźwiękach psalmów śpiewanych przez jego uczniów. Co tam ujrzał pozostało tajemnicą , rabin po powrocie dygotał i podtrzymał zakaz wstępu w to pokryte grubą warstwą kurzu historii miejsce. Potem był jeszcze kominiarz Vondrejc, który spadł i złamał sobie kark biedaczysko… Kolejnym śmiałkiem mającym odwagę zakłócić spokój poddasza był wszechstronny i wybitny reporter Egon Edward Kisch. Udało mu się tam dostać a po powrocie rozczarował wszystkich brakiem oznak rozstroju nerwowego i obwieszczeniem, że poza kurzem i starymi rupieciami nic na poddaszu nie ma. Romantykom pozostaje wierzyć, że niedokładnie szukał…:)

O zmaganiach się rabbiego Löwa ze śmiercią.

Mędrzec długo  zmagania z kostuchą wygrywał aż w końcu w wieku 96 lat (w ówczesnych czasach był to wiek rzadko spotykany)  dał się sprytnemu aniołowi śmierci podejść. Rabin uległ, gdy powąchał różę wręczoną mu przez wnuczkę, nie doceniając najwidoczniej przebiegłości przeciwnika, który znalazł sobie taką poetyczną kryjówkę.

O synagodze Pinkasa, czyli jak biedak bogaczem się stał i ową ufundował

Złośliwcy wrzucili przez okno Żydowi Pinkasowi zdechłą małpę. Nie było to miłe ale Pinkas nie narzekał bo w żołądku biednego zwierzaka znalazł stos dukatów. W podziękowaniu losowi i łaskawości boskiej Pinkas za znalezioną fortunę synagogę wybudował. Jak mówi podanie wcale tu cudu tu wcale nie było… Bogaty magnat miał bowiem oswojoną małpkę, której dla zabawy wtykał w łapki monety, małpa połykała je i od tego połkniętego bogactwa zdechła na niedyspozycję żołądka. Złośliwa służba bogatego pana chciała zrobić brzydki dowcip Pinkasowi a tymczasem okazało się, że dostarczyła mu kapitału na wzniesienie synagogi:)

O podłej zazdrości miejskich rajców.

Zegar Orloj był ostatnim dziełem mistrza Hanuša. Zazdrośni miejscy rajcy obawiając się, że może on stworzyć podobny zegar dla innego miasta zlecili trzem oprychom oślepienie utalentowanego rzemieślnika. I tak też się stało. Według legendy zegar stanął kiedy jego twórca wydawał ostatnie tchnienie.

O tragicznej śmierci u bram kościoła...

Św. Wacław został zamordowany na skutek walki o władzę, jaką prowadził ze swym bratem Bolesławem w X wieku. Zabójcy dopadli go w chwili , gdy sięgał do kołatki na drzwiach kościoła. Legenda mówi, że martwy Wacław wciąż stał przed drzwiami kościoła. Dlatego też w jego kaplicy widnieje kołatka (pochodząca jednak dopiero z XIV wieku).

Pięknej kaplicy św. Wacława szukajcie w katedrze Św. Wita.

O alchemii i magii na Zamku w Hradczanach, czyli o ślicznym zaułku Złotą Uliczką zwanym.

Cesarz Rudolf, człowiek z głębokimi zaburzeniami psychicznymi, bardzo interesował się alchemią i wszelkiego rodzaju sztukami tajemnymi. Jego dwór stal otworem dla wszelkiego rodzaju magików , gościł między innymi słynnych Anglików John'a Dee i Edwarda Kelley. Głównym celem alchemii było odkrycie eliksiru nieśmiertelności i przemiany zwykłych metali w złoto. Cesarz Rudolf głęboko wierzył, że jest to możliwe, czasem podejrzewał nawet, że alchemicy odkryli juz tajemnice transmutacji metali , za które to podejrzenia Edward Kelley przepłacił uwięzieniem. Niemieckim romantykom zawdzięczamy przekonanie, że to właśnie na Złotej Uliczce mieszkali przeróżni magowie i alchemicy. I nie warto pamiętać o tym, że tak naprawdę mieszkała tam uboga służba , złotnicy (stąd nazwa uliczki) i strzelcy zamkowi. Tak miło jest poddawać się urokowi legendy...

O księżniczce Libuszy i jej trafnej przepowiedni.

Libusza była czeską księżniczką, córką króla Kroka. Kiedy jej ojciec umarł księżniczka musiała znaleźć męża, by móc zasiąść na tronie. Wybrała rolnika o imieniu Przemysl i małżeństwo to dało początek dynastii Przemyślidów władającej Czechami aż do XIV wieku. Według legendy Libusza posiadająca dar jasnowidzenia stojąc na wzgórzu nad Wałtawą przepowiedziała powstanie miasta pięknego i sławnego.

„Miasto widzę ogromne, a sława jego gwiazd dosięże.
Jest w borze miejsce, o trzydzieści stajen
odległe, wodami Wełtawy oblane.
Od północy zamyka je głęboki parów
i potok Prusnica,
od południa zasię - skalista góra
i bór strachovski.
Tam przyszedłszy znajdziecie człowieka
ciosającego próg domu.
I nazwiecie gród, który w tym miejscu
wzniesie, Pragą.
A jak książęta i wojewodowie przed
progiem głowę skłaniają,
tak pochylać się będą i przed miastem
moim.
Cześć mu i chwała, albowiem zasłynie
w świecie całym.”