Złota Praga

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki

metronom/stalin

Email Drukuj PDF

Podczas spaceru po Moście Karola można wytężyć wzrok i na lewym brzegu Wełtawy wypatrzeć wahającą się (a czasem nie) czerwoną wskazówkę metronomu.

 

 

Po wytężeniu wzroku czas na wytężanie wyobraźni i ujrzenie tam... Stalina. Wielkiego, mierzącego ponad 15 metrów, stojącego na czele ośmioosobowej grupy ludzi. Grupa owa dość szybko wśród prażan zdobyła nazwę "fronta na maso" / kolejka za mięsem/. Rozważano różne lokalizacje pomnika aż wybrano to delikatne, piaskowe wzgórze tak by Stalin rzeczywiście górował nad miastem i był widoczny z Rynku Staromiejskiego. I górował. Przez kilka lat (od 1955 do 1962 roku).

Proszę sobie wyobrazić...wzgórze, cokół wysoki na 15 metrów i długi na 22 metry a na nim kilkunastometrowy Stalin. Guziki wielkości bochenka chleba, dwumetrowe stopy...

Zaprojektowanie pomnika przypadło Otakarowi Švecowi - jak każdy inny rzeźbiarz przystąpił do konkursu, bo nie miał innego wyjścia. Wygrana w konkursie pomimo sporego honorarium 500 000 CZK była jego przekleństwem.*

 

 

Z rozebraniem pomnika było niewiele mniej kłopotów niż z jego postawieniem. Tragikomiczną historię budowy (i rozbiorki) największego pomnika Stalina na świecie świetnie opisał Mariusz Szczygieł w swojej rewelacyjnej książce "Gottland". Więcej w tej historii tragizmu niż komizmu- samobójstwo twórcy i jego żony, rozstrój nerwowy kierownika firmy odpowiedzialnej za rozebranie kolosa , pogłoski o człowieku, który pozował jako Stalin w trakcie tworzenia budowli i zapił się na śmierć. Warto sięgnąć po książkę ale niecierpliwi mogą w internecie zajrzeć TUTAJ.

A dlaczego warto wdrapać się na Letną (leniwi mogą wjechać tramwajem, np. numer 22)?  Między innymi dla takiego widoku...

 

 

Widok może być jeszcze ładniejszy dzięki innej pogodzie, porze roku i dnia. Autorzy kartek pocztowych i pamiątkowych obrazków dobrze o tym wiedzą.

Poza tym obecnie obok metronomu na deskorolkach szaleje młodzież. Pomnika nie ma ale wciąż miejsce jazdy nazywają "Stalinem". Na sznurku obok wiszą buty- przyznaję ze wstydem, że nic nie wiem na  temat tej nowej świeckiej tradycji i jeśli ktoś mi wytłumaczy, na czym ona polega to będę wdzięczna.

 

 

O wzgórzu i jego historii można by jeszcze długo pisać...ale to już może innym razem.

 

* informacje zaczerpnięte z książki: "Co v průvodcích nebývá 2" Stanislava Jarolímková